Zawód kominiarza był poważany i szanowany. Wierzono, że widok kominiarza przynosi szczęście. Praca pana w czarnym uniformie dawała nadzieję, że wieś będzie bezpieczna i nie przydarzy się żadne nieszczęście.
W polskiej tradycji, aby zachować szczęście, należy na widok kominiarza złapać się za guzik. Wynika to z tego, że kiedyś gospodynie na wsi łapały kominiarza za jego guzik, by najpierw sprawdził ich komin, dopóki był jeszcze czysty i jego ubranie nie brudziło domostwa.
Dziś kominiarz to dość rzadki widok.
Kilka lat temu pani Halina Wołosz udostępniła nam zdjęcie swojego dziadka, pana Wincentego Błaszaka, kominiarza z ulicy Kruszwickiej (na przeciwko Starej Plebanii).
Ostatnio pani Dorota Kałuża z d. Gajewska podarowała nam zdjęcia i świadectwo czeladnicze swojego taty, pana Mirosława Gajewskiego (ulica Wąska/Wyzwolenia).
Opierając się na pamięci mieszkańców Radziejowa udało się ustalić nazwiska radziejowskich kominiarzy- oprócz wspomnianych już wyżej panów Wincentego Błaszaka i Mirosława Gajewskiego o bezpieczeństwo radziejowskich kominów dbali pan Alfons Liczkowski (Brudziczyn), pan Kłos (albo Kłosiński) z ulicy Zachodniej i pan Jerzy Kołecki (Rynek, u Marcinkowskich).
Dziękujemy za udostępnienie zdjęć i dokumentów. Razem ocalamy pamięć o ludziach i historii naszego miasta.
Ewa Smykowska